stycznia 07, 2019

stycznia 07, 2019

Włosowi ulubieńcy roku 2018!

Włosowi ulubieńcy roku 2018!
Rok 2018  był dla mnie rokiem testów i walki o zdrowe loki. Przetestowałam całkiem pokaźną liczbę kosmetyków szukając tych najlepszych dla mnie. Wielu podziękowałam za współpracę, ale też spora liczba ze mną została i na pewno zostanie na długo. Dziś tymi właśnie ulubieńcami włosowymi chcę się z wami podzielić.

Stylizatory:

1. The Mane Choice - Crystal Orchid, Biotin Infused Styling Gel.  

listopada 15, 2018

listopada 15, 2018

Garnier Aloe Air-dry - humektantowe niebo dla włosów.

Garnier Aloe Air-dry - humektantowe niebo dla włosów.
Niedawno byłam w Polsce i przywiozłam ze sobą kilka fajnych kosmetyków. Zdecydowanie najlepszym zakupem włosowym tym razem była odżywka bez spłukiwania Garnier Aloe Air-dry.


września 09, 2018

września 09, 2018

Aphogee - Two-step protein treatment

Aphogee - Two-step protein treatment

Chciałabym wam dziś pokazać moje niedawne odkrycie. Po niedawnym domowym farbowaniu jaki zafundowałam lokom szukałam czegoś, by dogłębnie je odżywić. Moje włosy nie lubią masek DIY, więc wiedziałam, że najlepsze byłoby jakieś gotowe rozwiązanie. Kosmetyki te nie są zgodne z metodą CG!

sierpnia 01, 2018

sierpnia 01, 2018

Curly Treats Fest: UK's Natural Hair & Beauty Event 2018

Curly Treats Fest: UK's Natural Hair & Beauty Event 2018
Witajcie!!! Dziś chciałabym wam opowiedzieć, o bardzo ciekawym wydarzeniu, w którym miałam okazję uczestniczyć w tę sobotę.  


Curly Treats Fest: UK's Natural Hair & Beauty Event to cykliczne wydarzenie dla posiadaczek/posiadaczy włosów kręconych i afro odbywające się co roku w Londynie. Była to jego druga edycja pod tą nazwą. Poprzednie edycje nazywały się Natural Hair Week i odbywały się od 2013 roku. Zapowiedziano już kolejną edycję za rok. Za organizacją eventu stoi Shirvina Best, która ostatnio otrzymała nagrodę 'Influencer of the Year Award' nadaną przez Black Beauty and Fashion Awards 2018.

Jest to największe wydarzenie tego typu w Wielkiej Brytanii. Założeniem festiwalu jest rozrywka, edukacja, poznanie nowości kosmetycznych na rynku oraz powiększenie kręconowłosej społeczności.

Curly Treats Fest: UK's Natural Hair & Beauty Event jest raczej nastawiony na czarnoskóre uczestniczki, ale nie zdemotywowało mnie i jako posiadaczka, chcąc nie chcąc kręconych włosów też się tam udałam. 

Wejściówka kosztowała 21 funtów za cały dzień i wszystkie dostępne atrakcje.

Przy wejściu okazałam bilet elektroniczny i dostałam odblaskowa żółtą opaskę oraz mały pakiecik powitalny. Był w nim program festiwalu oraz próbki kosmetyków.




Cały festiwal miał miejsce w dużej hali targowej na południu Londynu. W środku były 2 pomieszczenia targowe. Jedno w korytarzu, a drugie na bardzo dużej sali. Mimo przygotowanego miejsca, czułam się przytłoczona ilością ludzi. Bardzo trudno było się dostać o najciekawszych stoisk takich jak Curls, czy As I am. By zdrobić zdjęcia musiałam poczekać, aż tłum nieco się rozluźni.






Może napisze też o samych wystawcach. Zaskoczyła mnie ich ilość. Poza wyżej wspomnianymi Curls i As I am, były również marki takie jak Cantu, KeraCare, Palmers, Flora & Curl, Cream of Nature, Revlon i wiele innych, mniejszych i mniej znanych.






Bardzo, żałuje, że nie mogłam kupić wszystkiego i wypróbować wszystkie cuda tam dostępne. Tak jak wspomniałam, było dużo wystawców z małych, mniej znanych firm, które zasługują na uwagę, głównie ze względu na naturalne składy kosmetyków. Te stoiska nie były tak oblegane, jak te bardziej znanych firm, a szkoda.







Moją uwagę szczególnie przykuła jedna firma - Endless Limits. miałam okazję porozmawiać z przemiłą właścicielką i wypytać o wszystko ;) Zachęcona rozmową kupiłam niemal wszystkie produkty - African Black Soap Cleanser, Intense Moisture Conditioner, Avocado and Flaxseed Detangling Moisturiser i Curling Pudding. Flaxseed and Shea oil dostalam gratis.






Najbardziej zaciekawił mnie cleanser (myjadło). W swoim składzie nie ma typowych składników myjących. Jak wytłumaczyła mi pani właścicielka, właściwości myjące cleanser zawdzięcza naturalnemu afrykańskiemu czarnemu mydłu oraz olejowi kokosowemu.  Fascynujące! Nie mogę się doczekać, by to wypróbować :)











Generalnie wystawcy byli bardzo rozmowni i chętnie opowiadali o swoich kosmetykach. Czasem interesująco, czasem mniej. Jedna pani przekonywała mnie, że alkohol denat na początku składu odżywki leave-in wcale nie przesuszy mi włosów.. nic a nic...;)  byłam chyba jedyną osobą czytającą składy, bo dziwnie się na mnie patrzyli jak to robiłam.

Poza typowymi stoiskami kosmetycznymi, można było kupić ubrania i biżuterie afrykańską, makijaż dla ciemnej karnacji i wiele innych.

Fajnym punktem programu była możliwość konsultacji trychologicznej. Chętnych nie brakowało i dwie panie miały pełne ręce roboty. Odstałam w kolejce ok 45 minut i dowiedziałam się, że ani z włosami, ani ze skórą głowy nie mam najmniejszych problemów. Warto było :)


Poza stoiskami i zakupami były dostępne sale z prelekcjami. Była to część edukacyjna festiwalu. Niektóre prelekcje bardzo mnie zaciekawiły i chciałam w nich uczestniczyć, ale mi nie wyszło.. i ostatecznie uczestniczyłam tylko w jednej - Re-haireducation Miseducation of afro hair.
Co mi się podobało, prowadzące zadawały uczestniczkom proste pytania typu prawda/fałsz, by sprawdzić ich wiedze o afro włosach i ich pielęgnacji, a potem wyjaśniały jak to jest na prawdę. Jedne panie dały się przekonać, inne nie bardzo.. Udało mi się potem porozmawiać z jedną z prowadzących i przyznała, że wiedza o pielęgnacji włosów jest bardzo niska w Uk, i robią co mogą, by edukować kobiety i propagować naturalną pielęgnację, ale różnie to bywa. Są jednak dobrej myśli i się nie poddają :) Bardzo pozytywnie!


Poza kosmetykami od Endless Limits kupiłam butelkę na wodę typu Flairosol. Już dawno się na nią czaiłam i akurat była okazja. Butelka ta cechuje się tym, że rozpyla wodę w postaci niemal mgły, przez co o wiele łatwiej jest włosy reanimować bez nadmiernego ich moczenia.





Ze stoiska Curls kupiłam witaminy w płynie. Planowałam kupić w promocji ich słynną wcierkę, ale niestety nie było. Witaminy, normalnie kosztują ok 20-30 funtów, ja kupiłam moje za 10 funtów i teraz żałuję, że kupiłam tylko jedno opakowanie..smakują jak sok jagodowy.. mmm... Reszta ich produktów, nie różniła się cenowo na tyle, by było warto kupić na miejscu.

Po Cantu udałam się pod koniec festiwalu - sprzedawali produkty w promocji 3 za 10 funtów. Zaopatrzyłam się w nowy Curl Activator Cream, Deep treatment masque oraz Wave whip curling mousse (jest CG). Bardzo mnie ciekawi ta pianka. Pani ze stoiska Cantu polecała dać ją pod aktywator.  Wcześniej klienci dostawali torbę materiałową Cantu oraz jeden wybrany prezent.. a pod koniec już każdy dostawał pełen zestaw gratisów. Dzięki temu, że poczekałam z zakupami zgarnęłam ręcznik z mikrofibry, kubek, męską koszulkę rozmiar L (nowa piżama będzie ;), klipsy do sekcjonowania włosów, notesik, długopis i próbki rożnych ich kosmetyków. Uff.. sporo tego :)


Dodatkowo udało mi się zdobyć trochę próbek od As I am oraz KeraCare. 



Podsumowując, całe wydarzenie bardzo mi się podobało. Ze strony organizacyjnej, jako uczestnik, nie widziałam żadnych problemów, czy opóźnień.  Przygotowano dużo atrakcji, można było poznać ciekawych ludzi, zrobić zakupy ulubionych kosmetyków taniej, oraz poznać nowości na rynku. 

Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała to tłok. Mniej więcej w połowie wydarzenia, ilość ludzi była tak duża, że na prawdę ciężko było się przemieszczać.

Fajnie byłoby się wybrać za rok z grupą polskich kręciołków. Byłoby zdecydowanie raźniej i zabawniej.

A jeszcze fajniej, byłoby zorganizować podobny festiwal w Polsce!




















czerwca 14, 2018

czerwca 14, 2018

Maui Mousture - maska ekspresowa.

Maui Mousture - maska ekspresowa.



Hej! Trochę mnie tu nie było, ale już wracam z nowymi recenzjami i tematami. Dziś chciałabym Wam pokazać jedną z moich ulubionych masek do włosów - Maui Moisture  - Revive & Hydrate + Shea butter do włosów suchych i zniszczonych. Nie jest ona CG!
 


Na początku wspomnę, że marka Maui Moisture to tu w UK trochę tańsza wersja Shea Moisture. Również jest przeznaczona raczej do włosów o mocnym skręcie.

Maskę można kupić bez problemu w Boots lub Superdrug. Jej koszt to £8.99, ale bardzo często jest w promocji 30% albo 3 za 2.

Opakowanie jest prześliczne. Różowy słoiczek, złota nakrętka i ładna grafika - wszystko jak najbardziej zachęcające do zakupu.

Pojemność opakowania to 340g. Maska jest gęsta i bardzo wydajna. 



Zaraz po odkręceniu wieczka, nasz nos zostaje zaatakowany intensywnie tropikalnym zapachem. Dla mnie miodzio. Kocham połączenie kokosa i ananasa... Zapach mogę porównać do kosmetyków Cantu. Cudowny tropikalny koktajl. Niesamowicie apetyczny..ale! Dla tych co mieliby ochotę maskę skosztować producent wyraźnie to odradził: "Dobrze wyglądam i pachnę, ale proszę nie jedz mnie!" (luźne tłumaczenie ;)


Wszystko pięknie, ale co siedzi w środku? Już na opakowaniu jest zaznaczone czego maska nie zawiera:
No Mineral oil (ale, czy aby na pewno?),
No Silicones,
No SLS (raczej tego się w masce nie spodziewam i tak),
No Sulfate Surfactants,
No Synthetic Dye,

I jej zalety:
Yes Vegan,
Yes Pure Coconut Water,
Yes Pure Aloe Juice, 

SKŁAD

Aloe Barbadensis Leaf Juice  - sok z liści aloesu, nawilża - humektant,
Aqua/Water/Eau - woda,
Cocos Nucifera (Coconut/Noix de Coco) Oil - emolient, natłuszcza, chroni, wygładza powierzchnię włosa. Olej kokosowy ma właściwości antybakteryjne, dzięki swojej budowie (zawiera trójglicerydy kwasu laurynowego, które swoją budowa przypominają białka) przenika do włosa i pomaga w jego odbudowie, wzmacnia włosy.
Isopropyl Myristate (Mirystynian izopropylu) - emolient, natłuszcza, zmiękcza, wygładza włosy, tworzy film a powierzchni włosa przez co go również chroni. zmniejsza lepkość kosmetyków. 
Cetearyl Alcohol - emolient, alkohol tłuszczowy posiadający woskową konsystencję, chroni włosy przed utratą wilgoci. Sprawia, że włosy są miękkie i elastyczne.
Cetyl Alcohol -  emolient, alkohol tłuszczowy, chroni włosy otaczając je filmem, wygładza i zmiękcza włosy.
Glyceryl Stearate - emolient, ułatwia spłukiwanie kosmetyku,  tworzy na włosie film zapobiegając nadmiernemu odparowywaniu wody. Posiada właściwości wygładzające.
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - substancja odtłuszczająca, wpływa na konsystencję,
Cocos Nucifera (Coconut/Noix de Coco) Water - woda kokosowa, działa nawilżająco, stymuluje porost włosów i odżywia je.
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter - Masło Shea, ma właściwości nawilżające, wygładzające i uelastyczniające. Poprawia ogólną kondycję włosów oraz nadaje im blask. Wzmacnia cebulki. Emolient.
Macadamia Ternifolia Seed Oil - Olej z orzechów makadamia,  ma działanie natłuszczające oraz głęboko nawilżające. Wygładza, nabłyszcza i zmiękcza włosy. Emolient.
Hydrogenated Soybean Oil - Utwardzony olej sojowy, natłuszcza, odżywia i zmiękcza włosy,  wpływa na gęstość produktu. Emolient.
Polyquaternium-37 - składnik tworzący warstwę ochronną na powierzchni włosa, poprawia kondycję włosów oraz zapobiega ich plątaniu i nadaje im blask,
Microcrystalline Wax (Cera Microcristallina) - utwardzony wosk mineralny (petroleum), pozyskiwany z ropy naftowej, nierozpuszczalny w wodzie. Tworzy ochronną warstwę zatrzymującą nawilżenie wewnątrz włosa. Ma właściwości natłuszczające, wygładzające oraz zmiękczające. Ma za zadanie również wpłynąć na konsystencję kosmetyku. Emolient.
Capryloyl Glycerin/Sebacic Acid Copolymer - tworzy warstwę ochronną na włosie. Zatrzymuje nawilżenie, zamiennik silikonów.
Diheptyl Succinate - emolient, wpływa na konsystencje kosmetyku, zamiennik silikonów.
Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate - emolient, wpływa na konsystencję kosmetyku,
Ceteareth-20 - alkohol, wspomaga składniki myjące, działa zwilżająco, co ułatwia aplikację kosmetyku, emulgator, wspomaga łączenie składników tłustych z wodą. Zmniejsza tarcie, tłustość  oraz lepkość kosmetyków.
PPG-1 Trideceth-6 - substancja myjąca, pianotwórcza.
Tapioca Starch - skrobia z manioku, substancja łagodząca, kojąca.
Stearic Acid - emolient, stabilizator, zapobiega rozwarstwianiu kosmetyku.
Propylene Glycol - humektant, ma właściwości nawilżające, pomaga rozpuścić substancje nierozpuszczalne w wodzie. Ma również właściwości konserwujące.
DMDM Hydantoin - konserwant, pochodna formaldehydu, może uczulać. 
Diazolidinyl Urea - konserwant, pochodna formaldehydu, może uczulać.
Iodopropynyl Butylcarbamate - konserwant,  pochodna formaldehydu,
Parfum/Fragrance
Linalool - zapach konwalii, może powodować alergie.
Butylphenyl Methylpropional - zapach kwiatowy, silny alergen,
Benzyl Salicylate - składnik zapachowy, maskuje niepożądane zapachy innych substancji w kosmetyku, silny alergen.
Hydroxycitronellal - zapach konwalii i lilii, silny alergen.

Uff.. trochę tego jest. Mamy tu bardzo dużo emolientów, sporo humektantów, które zdecydowanie korzystnie wpłyną na kondycję naszych włosów. Mamy też kilka konserwantów i substancji zapachowych, które nie mają najlepszej renomy. Na szczęście te "niefajne" składniki są na samym końcu, czyli ich stężenie będzie śladowe i nie powinno mieć większego wpływu na stosowanie maski. Niemniej, osoby wyczulone na tym punkcie oraz wrażliwe na alergeny po tę maskę nie powinny sięgać.

Trochę nie podoba mi się też to, że zaznaczają, że nie ma olei mineralnych, ale jest za to wosk mineralny.. schowany w składzie pod nierzucającą się w oczy nazwą. Wielka mi różnica..



STOSOWANIE

Jest to maska expresowa, za co bardzo ją lubię. Według instrukcji na opakowaniu maskę nakładamy zaraz po myciu na mokre włosy, gdy powietrze jest jeszcze wilgotne i nagrzane. Ma to zachować otwarte łuski włosów i pozwolić masce na dogłębne działanie. Maskę pozostawiamy na 3 minuty i spłukujemy. Maui poleca maskę również jako leave-in, czego jeszcze nie miałam okazji przetestować.

Pewno pomyślicie, że 3 minuty to za mało, by maska mogła zadziałać. Uwierzcie mi jednak, że to zdecydowanie wystarczy. Jest to, też bardzo wygodne, bo zazwyczaj nie mam czasu na długie siedzenie z maską po myciu włosów. Dzięki masce Maui cały deep conditioning załatwiam pod prysznicem. Myje siebie, golę nogi, a maska na włosach robi swoje :)

Próbowałam ją zostawić na dłużej pod czepkiem, jak inne maski, ale efekt nie był tak dobry, jak użycie jej pod prysznicem. 


PODSUMOWANIE

Jak już wspomniałam, jest to jedna z moich ulubionych masek. Używam jej od ok. 3 miesięcy na zmianę z innymi i jeszcze nie zdarzyło mi się, by włosy po niej wyglądały źle. Włosy po niej są śliskie, nawilżone i przyjemne w dotyku. Jeśli nie jesteście 100% CG i będziecie mieć okazję, by ją kupić, zdecydowanie polecam!
 




Copyright © 2016 The curly fighter , Blogger